Co dzieci naprawdę zapamiętują z przedszkola?

Z perspektywy dorosłego przedszkole to miejsce nauki pierwszych literek, kolorowania, zabawy i jedzenia zupki z kubka z misiem. Ale kiedy zapytasz kilkuletnie dziecko albo – jeszcze lepiej – dorosłego, co pamięta z czasów przedszkola, odpowiedzi są zupełnie inne. Nie chodzi o konkretne zadania ani to, kto nauczył się szybciej wiązać buty. Chodzi o emocje, ludzi, atmosferę.

Dzieci zapamiętują to, co czują. Pamiętają, kto je przytulił, kiedy się rozpłakały. Pamiętają zapach sali po południu i to, że pani zawsze nuciła coś pod nosem. Pamiętają, że ich rysunek zawisł na tablicy i poczuły się z tego powodu wyjątkowo dumne. Czasem nawet po wielu latach przypominają sobie układ zabawek w kąciku kuchennym albo skrzypienie drzwi, przez które wychodziło się na plac zabaw. Nie dlatego, że były ważne – tylko dlatego, że były ich codziennością i wiązały się z czymś przyjemnym, znanym, bezpiecznym.

Nie zapamiętują planu dnia, ale zapamiętują rytuały. Wiedzą, że po śniadaniu była zawsze wspólna piosenka. Że w piątki była „zupa pomidorowa jak u babci”. Że ich najlepsza koleżanka zawsze czekała przy domku dla lalek. Pamiętają drobne konflikty i pierwsze przyjaźnie – często bardzo intensywne, nawet jeśli krótkie. Pamiętają panią, która umiała słuchać i drugą, która zawsze była trochę surowsza, ale sprawiedliwa.

Najmłodsze dzieci nie zawsze zapamiętują co robiły, ale na długo zostaje z nimi jak się czuły. Jeśli przedszkole było dla nich miejscem spokoju, zabawy, ciepła – to taki obraz szkoły i dalszej edukacji niosą ze sobą dalej. Jeśli było miejscem presji, lęku, chaosu – te emocje potrafią powracać latami.

Dlatego w przedszkolu każde przywitanie, każde spojrzenie i każda rozmowa z dzieckiem ma znaczenie. Nie po to, by budować wspomnienia jak z bajki. Ale po to, by dawać dzieciom doświadczenie bycia widzianym, słyszanym, ważnym. Bo to właśnie te uczucia zostają w pamięci na całe życie.